Dziennikarstwo za dwa pięćdziesiąt. Czerwona kartka dla polskich mediów

Taka sytuacja. Wchodzę na popołudniową prasówkę na portale dostępne w chińskim internecie bez przeskakiwania chińskiej cenzury. Portale mogę wymienić jednym tchem, ale dajmy na to onet, tvn24, TVPinfo. Weźmy dla przykładu ten pierwszy. Strona główna. Nagłówek „Dramat w Pekinie, czerwony alarm, rekordowy smog”… a jo. No dramat rzeczywiście. Ale nie w powietrzu, a w redakcji, albo w głowie pismaka.

Gdyby taki dziennikarzyna chociaż się pofatygował i sprawdził poziom zanieczyszczenia w ciągu ostatnich 2 tygodni w stolicy Chin, to by

Yantaii, Chiny. 29/11/2015 WIdok na kampus Uniwersytetu Ludong w dzień, gdy poziom jakości powietrza wynosi około 200 1/320sec @f/9, ISO200  35mm @  AF 35mm f/2D Aperture Priority, CLOUDY

Yantaii, Chiny. 29/11/2015 Widok na kampus Uniwersytetu Ludong w dzień, gdy poziom jakości powietrza wynosi około 200

zobaczył, że zanieczyszczenie powietrza w tym tygodniu jest stosunkowo niskie (około 300+). To raz, a dwa, fakt wprowadzenia czerwonego alarmu (alertu – sralertu, jakby nie było lepszego słowa), nie ma bezpośredniego związku z wskaźnikiem jakości powietrza w tym tygodniu.

Poniżej możecie zobaczyć wykres przedstawiający wskaźnik jakości powietrza (AQI – air quality index) dla Pekinu na przełomie listopada (od 25.11) i grudnia. Los tak chciał, że najwyższy poziom zanieczyszczenia zanotowano w dzień rozpoczęcia 21. Szczytu Klimatycznego ONZ (COP) w Paryżu, na którym omawiano m.in. problem smogu. Wtedy AQI, czyli wskaźnik zwykle wyliczany jednocześnie dla kilku substancji, z czego poziom stężenia pyłu PM2,5 [przytrzymaj kursor tutaj by przeczytać więcej o PM2,5] odgrywa stosunkowo najważniejszą rolę, w wielu miejscach przekroczył 600. Wtedy redakcje całego świata informowały o szarówiew w stolicy ChRL. No tak, ale wtedy można było, bo w końcu nie często mądre głowy spotykające się na COPie witane są takim smogiem w kraju, który jest (chyba) największym trucicielem. Wówczas wprowadzono pomarańczowy alarm (czy też alert). Generalnie poziom AQI +150 jest niezdrowy (zwłaszcza dla osób wrażliwych), 300 i więcej, można sobie odpuścić i jak ma się dobre filtry powietrza w domu, to tam siedzieć, a jak nie, to czekać… na coś. 

Wykres przedstawiający poziom jakości powietrza w Pekinie na przełomie listopada i grudnia 2015

Wykres przedstawiający poziom jakości powietrza w Pekinie na przełomie listopada i grudnia 2015

Święta idą pomarańczy nie ma…

No dobra, ale co z tym pomarańczowym i czerwonym aler… ostrzeżeniem. Otóż dwa lata temu Chiny wprowadził 4 poziomowy system ostrzeżeń związanych z zanieczyszczeniem powietrza. Kiedy 30 listopada poziom zanieczyszczenia poszybował w górę, wysoko do niebieskiego nieba :P, rząd ogłosił drugi stopień — pomarańczowy. Najwyższy od 2013. Dobra, tylko 500 czy 600, to już poziom kilkunastokrotnie przekraczający poziom uznawany za bezpieczny wg ONZ. ONZ sugeruje, że bezpieczne dla zdrowia stężenie pyłu PM2,5 wynosi 25 mikrogramów na metr sześcienny. Kiedy AQI sięga 500 to ten poziom jest przekroczony 40 krotnie, jeśli się nie mylę. Pomarańczowy oznacza, że część zakładów przemysłowych i fabryk ma wstrzymać produkcję lub ograniczyć ją do minimum. Ale takie ostrzeżenie nie ma wpływu na zwykłych ludzi. Dzieci muszą iść do szkoły, a rodzice do pracy. Dla rządu ogłoszenie czerwonego ostrzeżenia, to rzecz jasna cios w twarz, albo jak to mówią Chińczycy, utrata twarzy. Więc nie ogłoszą. Ale ludzie w końcu się zaczęli buntować i wezwali rząd do podęcia działania. Greenpeace także wezwał rząd do przyjęcia czerwonego ostrzeżenia. Jak podaje Greenpeace na swoim blogu zgodnie z przyjętym 4 stopniowym systemem, najwyższy, czerwony, ma być ogłaszany, gdy stężenie PM2,5 sięgnie 200 i będzie utrzymywać się przez kilka kolejnych dni. Taka sytuacja ma miejsce co raz. Więc co się dziwić, że rząd nie wprowadza. Po wprowadzeniu czerwonego poziomu, na ulice jednego dnia mogą wyjeżdżać auta prywatne z numerami rejestracyjnym kończącymi się na cyfrę parzystą, innego na nieparzystą, a instytucje i szkoły mogą  zamknąć swoje drzwi (np. cześć szkół już wysłała do rodziców sms informujące o odwołaniu zajęć).

No i w końcu się ugięli, a jak się ugięli, to polskie media zauważyły, że jest dramat i że rząd dba o Chińczyków pozwalając im nie iść do pracy albo do szkoły. A rekordowy smog, rekordowym nie jest. Rekordowe to pewnie będą kliknięcia i odsłony takich tekstów. Bo dziennikarstwo internetowe już dawno zmieniło się w zawody kto więcej zbierze kliknięć, przez co niestety czytelnicy głupieją.

No nic. To pozdrawiam z niezdrowego Yantai 😉AQI w Yantai, 09/12/2015

Krzysiek (潘立夫)

Krzysiek (潘立夫)

Tłumacz, językoznawca, pasjonat języków, uwielbiający podróże i fotografie. Absolwent sinologii i anglistyki KUL. GVer

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>